Złe dobrego początki

Wiadome jest że każdy w pewnym momencie zaczyna myśleć o tym jak wygląda.

I nie jest to w żadnym razie dziwne jest normalne zwłaszcza w dobie Internetu i kultu idealnego wyglądu. Na szczęście odchodzimy od stereotypu wychudzonej wysokiej blondynki, nasze sylwetki nie muszą być perfekcyjne na ten jeden sposób. Ale… No zawsze jakieś pozostanie. Ale zawsze jest coś co my sami uważamy za piękne i do tego dążymy. Dla jednych sylwetka, innych kolor włosów a zaś kolejnych będzie to tatuaż. Malujemy się odchudzamy przeprowadzamy rożne dziwne diety, ale czy tak naprawdę tego potrzebujemy? Czy to nie jest nacisk społeczeństwa w jakiś tam sposób zawsze na nas wpływają czy to przez telewizje, gazety, rożnego rodzaju fora internetowe. Widzimy całą masę zdjęć, ludzi ćwiczących i jedzących zdrowo.

Postanowiłam stanąć przed lustrem i popatrzeć.

Tak po prostu na siebie. Bez makijażu. Bez zrobionych włosów. Bez konkretnej stylizacji.

Tak po prostu cała ja jeszcze w piżamie ze szczotką do włosów w ręce.

I doszłam do wniosku że dawno nie patrzałam na siebie tak po prostu nie szukając wad do poprawki. Podkreślić zakryć itp. Powiem szczerze nie jestem kimś kto bardzo się przejmuje swoim wyglądem na pierwszy rzut oka. Nie maluje się ale nie dlatego że nie chce bo nie potrzeba, ale raczej bo nie lobie niedociągnięć i zajmuje mi to za długo by malować się do pracy. Jestem śpiochem i zawsze wolałam pospać.

A jakiś czas temu zaczęłam zważać że mimo iż uważałam się za osobę nie podążającą za trendami. To w jakiś sposób tak jest. Spojrzałam na szafę i zaczęłam zauważać odnośniki do nowych trendów nie duże ale są dlatego dziś stoję przed lustrem zastanawiam się czy czegoś nie robię sama sobie na przekór. Może nie dbam w jednym a zaczynam w drugim i odkryłam że przechodzę ze skrajności w skrajność.

Dziś mija rok i trzy miesiące odkąd złamałam nogę. Przez co nie mogłam chodzić. Noga zrastała sie bardzo długo a moje siedzenie w łóżku nie pomagało.

Patrze na siebie słucham co mówią do mnie ludzie niestety nierzadko i rodzina. Zauważam te zmiany ale nie zawsze chce je przyjąć do wiadomości aż wreszcie zdaje sobie sprawę że nie robię nic sama dla siebie istnieje z dnia na dzień a co za tym idzie jem nie wydawało by się dużo ale okazuje się że waga mówi co innego. Ważyłam prawie że 80 kg gdy doszłam do wniosku że przesadzam mimo że zdrowo i w miare dobrze to coś jest nie tak.

Zaczęłam od śniadania ale nie zawsze mi wychodziło potem były inne kombinacje raz udane innym razem mniej ale od jakiegoś czasu jestem na diecie którą poleciła mi znajoma i widzę efekty. Okazuje się że dieta nie musi być niesmaczna. A nawet bardzo dobra. Żadnego głodowania i za małej ilości posiłków. Czasem mam wrażenie że jest tego za dużo. Dietetyk to ktoś kto powinien sie tym zająć a nie jakieś wymysły z internetu które tak naprawde mogły by być zrobione tylko dla pieniędzy. Nie wierzyłam nigdy w diety cud 2 tygodnie i nie ma mnie połowe magiczne tabletki itp.